wtorek, 2 czerwca 2015

Skimboard, czyli próbuję swoich sił z wodną deskorolką


Myślałem o tym już od pewnego czasu, aż przyszła pora, by wcielić swoje mrzonki w rzeczywistość. I tak przyszło mi zakupić mój pierwszy skimboard. Trochę poczytałem, troszkę się dowiedziałem - i deskę -wybrałem. Nie za drogą, nie za grubą, taką w sam raz na początek, dla osoby, która skim chce traktować tylko jako przerywnik i drobny trening...

skimboard



Później przyszło mi już tylko poczekać na względnie dobrą pogodę. Faktem jest, że jeśli chodzi o skimboarding, nie trzeba się właściwie zanurzać głębiej niż po kolana, jednak przyjemniej jest, jeśli woda nie jest lodowata. I tak, na początku zeszłego tygodnia, gdy wystąpiły u nas tak zwane afrykańskie klimaty, wybrałem się z deską nad najbliższy zbiornik, czyli do naszych Pławniowic, z niewielkim ośrodkiem surfingowym i jeziorem o bardzo przyjemnym, płytkim brzegu. Ludzi nie było wielu, także wstyd w razie czego mniejszy.

Okazało się jednak, ku memu zdziwieniu, że nie musiałem się obawiać, ani szukać odludzia. Już pierwsze ślizgi nie należały do kompromitujących. Nie wiem, czy to przez wzgląd na moje nie małe już wszak doświadczenie z innymi dyscyplinami (windsurfing, kite i wakeboard) tafla wody nie ma już dla mnie tajemnic, czy też sikmboarding jest po prostu... Dość nietrudną sprawą.

Dość prostą nie znaczy jednak banalną - ani nudną. Nic z tych rzeczy, zabawa jest bardzo fajna i szybko można dojść do niezłych efektów. Ciągle masz kontakt z wodą i trenujesz mięśnie nóg, więc to też doskonała zaprawa. Skimboard prowadzi się dość lekko (jeszcze w zależności od rodzaju deski). Mogę chyba spokojnie powiedzieć, że nauka tej dyscypliny przyszła mi najłatwiej. Polecam skim wszystkim, którzy chcą zacząć przygodę z deską i nie wiedzą od czego. Radzę najpierw zapoznać się z filmikami w Internecie i wypożyczyć deskę. Szybko powinniście złapać klimat i przekonać się, czy to zabawa dla Was.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz